Wat Arun. Świątynia z kafelków


Wat Arun. Wyglada jak posklejana z portugalskich Azulejos. Położona po drugiej stronie rzeki, zachwyca i onieśmiela swym pięknem.


Wat Arun. Na zachodnim brzegu rzeki Menam stoi świątynia świątyń, symbol Bangkoku. Nazwa „Wat Arun”, wywodzi się od imienia hinduskiego bóstwa świtu – Aruna.
Wejścia do świątyni strzegą strażnicy giganci, rzeźby o charakterze religijnym, których mnóstwo na terenie całego kompleksu. Budowla składa się z jednego głównego prangu (smukła wieża typowa dla architektury Khmerów, o fallicznym kształcie, z eliptyczną kopułą) o wysokości 104 metrów oraz czterech mniejszych wież, których wysokość wynosi od 80 do 85 metrów. Podstawę prangu zdobią cztery posągi boga Indry i jego słonia. Cudem Architektury jest to, że świątynia Wat Arun została w całości zbudowana z chińskiej tłuczonej porcelany, która używana była jako balast w łodziach krążących między Chinami a Tajlandią. Tym samym materiałem pokryte są chińskie posągi, stojące wokół Wat Arun. To tutaj przez wiele lat przechowywany był posąg Szmaragdowego Buddy, dziś znajduje się on w Wat Phra Kaew. Aż trudno uwierzyć patrząc na tak misterne dzieło. Do świątyni docieramy późnym popołudniem, łodzią. Skąpana w promieniach zachodzącego słońca wygląda niesamowicie. Turystów jest mało. Udaje nam się wdrapać na najwyższe stopnie, skąd rozciąga się panorama na Bangkok i rzekę Chao Phraya. Na przeciw stare, rozpadające się baraki, prowizoryczne restauracje, w których jedliśmy obiad przed wypłynięciem. Biedny kraj ale uprzejmi i szczerzy ludzie. Po prawej stronie biznesowe wieżowce, szklane drapacze chmur. Kontrasty. Taki jest Bangkok.

Wybrane dla Ciebie
Senj

Senj o zachodzie