Viñales. Miasteczko utkane z mgły.


W prowincji Pinar del Rio znajduje się mała mieścinka. Viñales. Taki początek podróży po Kubie.


Jeśli kierowałabym się przewodnikami, Viñales zamknęłabym w jednym poście, z wizytą na plantacji tytoniu i zachwytem nad prehistorycznym muralem. Ten kto czyta tego bloga wie, że tak się nie stanie i przedstawię Wam Viñales z zupełnie innej strony. Taki początek podróży po Kubie.

Viñales leży w samym sercu Valle de Viñales, regionu słynącego z uprawy tytoniu i w kontekście całej Kuby jest miejscem magicznym. Wpisane w 1999 roku na listę UNESCO na stałe zagościło w przewodnikowym must see.

Dolina Valle de Viñales położona jest wśród charakterystycznych formacji skalnych pasma Sierra de los Órganos, nazywanych mogotami. Są to porośnięte bujną roślinnością ostańce erozyjne (skały:), powstałe w okresie jury. Już podczas podróży z okna autobusu (o transporcie będzie później;) rozciągają się widoki tak obiecujące, że nie mogę się doczekać momentu, kiedy będziemy na miejscu. Jeśli wszystko pójdzie punktualnie, będziemy późnym popołudniem, a to oznacza, że na tle tych wielkich, majestatycznych i zielonych skał obejrzymy zachód słońca. Viñales oferuje wiele miejsc noclegowych. Kto nie zabukował wcześniej, nie zostanie bez dachu nad głową. Każdy kto wysiada z autobusu, jest wręcz do niego przyparty przez lokalnych, oferujących noclegi w casa’ch (odpowiednik naszych stancji, domków na wynajem). Większość z nich znajduje się w miasteczku, przy głównej drodze. Jeśli chcecie naprawdę doświadczyć klimatu tego miejsca, cieszyć się spokojem i widokami Viñales, polecam wybrać miejscówkę położoną na wzgórzu. My wybraliśmy hotel HORIZONTES LA ERMITA http://www.hotel-la-ermita-cuba.com/

 

Przepięknie położony obiekt, z widokiem na całą dolinę i otaczające ją skalne formacje. Duży, czysty basen, rewelacyjne drinki, restauracja i pokoje z równie fajnymi widokami. Z żadnego miejsca w miasteczku nie zobaczycie takich wschodów i zachodów słońca.

Viñales

Viñales

Viñales

Valle de Viñales rano wyłania się z mgły. Najpierw słyszę pianie, tak głośne, że wydaje mi się setek, kogutów i szczekanie psów. Tu na wzgórzu jest to dodatek dla zmysłów, w dolinie chyba nie dałabym rady. Kiedy wychodzę na taras moim oczom ukazuje się bajeczny krajobraz Viñales. Przez chwilę nie wiem czy to chmury czy mgła. Patrząc na to z tej perspektywy naprawdę można się pogubić 🙂 Nie mogę się doczekać kiedy zejdziemy do miasteczka…

Vinales

 

 

 

Wybrane dla Ciebie

Little India – dzielnica krawców

Mactan. Co oprócz plaż i podwodnego świata?

DO GÓRY