Tsavo West. Spotkanie z gepardem i margarita ;)


Budzą mnie odgłosy dzikich zwierząt i zapach świeżo parzonej kawy. Tsavo West. Safari dzień drugi.


Śniadanie w Lion Hill Lodge jest przepyszne. Teraz mogę ruszać w drogę. Dziś koła naszego jeep’a kierują się w stronę Tsavo West. Jest wcześnie, trochę chłodno. Sawanna budzi się do życia.
Tsavo West. Pastelowe niebo, lekki wiatr, słońce powoli wychyla się zza horyzontu. Za chwilę będzie upał. Siedzę jak zaczarowana, jeszcze śpiąca. Ciekawość jednak bierze górę i wyciągam aparat, nie chcę przegapić żadnej chwili, żadnego kadru. Na czerwonej drodze rozsiadły się małpy. Duże i malutkie, dobrze się bawią. Przejeżdżamy ostrożnie aby ich nie spłoszyć, potrafią być agresywne. Sawanna jest naprawdę piękna. Wczoraj wieczorem totalny HDR, teraz o poranku pastelowa, nostalgiczna, lekko zamglona. Pachnie kwiatem akacji, ziemią i czymś dziwnym. Na poboczu leży rozszarpana antylopa. Lwia kolacja? Sawanna nie zasypia. Przy olbrzymich, zielonych akacjach spacerują żyrafy. Te żyjące w Kenii, głównie w Tsavo West to żyrafy masajskie. Długimi jęzorami zrywają akacjowe liście. W odległości kilkunastu metrów widać stado słoni, w nim małe, może kilkumiesięczne słoniątko, nieporadnie biegnące za maminym ogonem.

Po krzakiem dostrzegamy białą, dużą plamę. Gepard! Trzeba mięc naprawdę dużo szczęścia żeby zobaczyć gepardy. Samochód zatrzymuje sie. W napięciu czekamy na rozwój sytuacji. Wstanie? Zbliży się? To co niesamowite to symbioza wśród zwierząt. Gepard, drapieżnik leży pod krzakiem, kilka metrów dalej żyrafy pożerające akacje a na dodatek stado słoni z małymi, spokojnie przechadzające się wzdłuż linii horyzontu. Widok zapiera dech. Nie wiemy co się wydarzy. Po kilku minutach gepard podnosi się i zaczyna zmierzać w naszym kierunku. Robię zdjęcia, filmy, nie wierzę własnym oczom kiedy przechodzi przed naszym jeep’em. Jest na wyciągnięcie ręki! Piękny, dostojny, czujny.

Tego dnia nic nie przebiło spotkania z gepardem. Widzimy jeszcze różne antylopy, zebry, ptaszki. Nasze zmysły wciąż nie mogą się pozbierać po wrażeniach. Lunch jemy w Sarova Taita Hills Game Lodge. Świetne miejsce. Pyszne jedzenie, ogród, basen, bardzo wysoki standard. Sączę ulubioną margaritę 🙂 Powoli wyjeżdżamy w kierunku Taita Hills Wildlife Sanctuary. Taita Hills to najważniejsze miasto regionu Wundanyi. O tym co widzieliśmy po drodze, o ludności Taita i luksusowym noclegu w samym sercu rezerwatu Taita Hills przeczytacie w następnym poście.

Ps. Dla tych, którzy przegapili dzień pierwszy: http://blogopodrozach.pl/park-narodowy-tsavo-3-dni-to-malo/ 🙂

Wybrane dla Ciebie
  • Igor

    O rany, nie wiedziałem, że są takie małe słonie. Myślałem, że one rodzą się większe 🙂
    Jak zwykle piękne zdjęcia, niesamowite oko do kadrów.. 🙂

Gili Trawangan

Gili Trawangan. Żółwie przedszkole.

Taita Hills

Taita Hills. Ludzie i jaskinia czaszek.