Tiger Temple. Ciemne strony Krainy Uśmiechu.


Pierwszego czerwca 2016 roku, świat obiegła wiadomość, że słynna Tiger Temple została zamknięta. Potwierdziły się przypuszczenia o handlu zwierzętami. Na terenie świątyni dokonano wstrząsającego odkrycia.


Kto nie chciałby potrzymać na rękach i karmić butelką takiego “maleństwa”:). Tajfun ma osiem miesięcy i codziennie, kilka razy dziennie, pozuje do zdjęć. Kociak sporo waży i jest bardzo spokojny, jak na tygrysa. Olbrzymie, kosmate łapy, mocno trzymają butelkę, mleko cieknie maluchowi po brodzie, bo smoczek to trudna sprawa dla takiego zwierzaka. Gdzieś pewnie jest mama…mam nadzieję. Cała akcja trwa kilka minut. Endorfiny i adrenalina sięgają zenitu. Ochy i achy, zachwyt i spełnione marzenie. Miałam na rękach, prawdziwego tygrysa!

A teraz, kiedy piszę te słowa jest mi źle. Dlaczego? Tygrysy bengalskie to piękne, dostojne koty, zamieszkujące tereny Indi, Azji, Chin. W Tajlandii zwierzę to jest czczone i …więzione. Paradoks? Populacja drastyczne spada. I żeby temu zaradzić, buddyjscy mnisi, chętnie zakładają liczne rezerwaty. Chyba najbardziej znany leży nieopodal Bangkoku. Kanchanaburi, Świątynia Tygrysów. Buddyjski klasztor Luangta Bua Yanasampann, miejsce, gdzie w symbiozie żyją mnisi z tygrysami.

Pocżątek rok 1999. Maluchy osierocone przez matkę. Burza i Piorun. Stopniowo gromadka powiększa się. W 2004 roku Animal Planet kręci film o tym wspaniałym miejscu. I tojest początek końca. Życie tygrysów zamienia sie w koszmar. Każdy chce zobaczyć i pogłaskać tygryska. 120 tygrysów, ponad 1000 odwiedzających dziennie! Klasztor i buddyjskie życie nabierają znaczenia już tylko komercyjnego. Płatny wstęp, tysiące ludzi, park rozrywki. Wolontariusze za całego świata, przybywają aby pomóc, jakkolwiek wiedzy o tygrysach najczęściej nie posiadając. Przygoda życia. Przeglądając fora, opinie zarówno rurystów jak i wolontariuszy, spotykam dziwne treści, wplecione pomiędzy zachwyt tym miejscem i doświadczeniem opieki nad tygrysami. Odurzanie, ciasne klatki, ale nagminne, niekontrolowane rozmnażanie, tiger show, maluchy kilka razy dziennie separowane od matek, jako foto-model. Zarabiają na siebie? Albo taki pseudo wybieg. Skały, trochę cienia i łapy w kajdanach, na łańcuchu. Turyści mogą tu wejść i za opłatą zrobić sobie sweet focię. Tygryski są taaakie spokojne. I przy odpowiednim naciąganiu warg, wyglądają jakby sie uśmiechały, do zdjęcia. Głowa na kolanach, proszę bardzo, leżenie na tygrysie, karmienie już nakarmionego tygrysa…płacisz i masz. Na pytania dociekliwych słyszymy…tygrysom jest gorąco i mają pełne brzuchy, poza tym wychowane są przez mnichów, to i potulne są. A, i to nocne zwierzęta. Ich pora na sen to 15 godzin na dobę. Koń by się uśmiał. Wyklepane, wyuczone formułki, powtarzane bezmyślnie przez wolontariuszy, pracowników. Buddyzm? Mistyfikacja. Mnisi są tu od zarządzania i liczenia kasy. Tygrysami opiekują sie wolontariusze i miejscowi. Wiem już, że z tygrysami można robić co się chce. Chemia, odurzacze, zamulacze dodawane do karmy? Nikt niczego jeszcze nie udowodnił. Bo i jak?

No a co, jak się taki kotek zbuntuje? Jak przez chwilę chce być sobą (w domyśle mało chemii do karmy dostał)? Otóż, metalowy pręt przywróci porządek. Ten pręt to trigger, wyzwalacz. Tresura, bicie, przemoc, nagminnie stosowana w celu uzyskania posłuszeństwa. Popularne? Ciągnięcie za co się da, wkładanie do odbytu patyków, pobieranie do butelki uryny, w celu spryskania mordki zwierzęcia, rzucanie maluchami, wpychanie na siłę pokarmu… A publiczność bije brawo! Tiger Show, Drodzy Państwo, Zapraszamy!.

Zamieszczony film nie jest najlepszej jakości. To dokument nakręcony telefonem, przez jednego z wolontariuszy, który podobnie jak wielu na świecie, marzył o misji pomocy zwierzętom. 30 dni – taki był plan. 18 dni – tyle wytrzymał. Byłam tam. Widziałam. To prawda. Ból, cierpienie, koszmarne warunki, fałszywy marketing. Może ktoś przeczyta…może coś się zmieni…

1.06.2016 – aktualizacja. Dziś świat obiegła wiadomość, że słynna Tiger Temple została zamknięta. Tygrysy zostały ewakuowane, trafią do centrów hodowlanych Pa Khao Son i Khao Prathap Chang w Ratchaburi. Są też złe wiadomości. Potwierdziły się przypuszczenia o handlu zwierzętami. Dokonano wstrząsającego odkrycia. Na terenie świątyni, w zamrażalnikach przetrzymywane były tygrysiątka oraz inne zwierzęta. Więcej na temat można poczytać tutaj (uwaga: drastyczne zdjęcia) http://www.khaosodenglish.com/detail.php?newsid=1464757648&section=12.

15.062016 – aktualizacja 2

Jak donosi kierujący wydziałem zdrowia w departamencie dzikiej przyrody Suppakorn Patumrattanathan, około 10 tygrysic zabranych ze świątyni było w trakcie laktacji. Mimo tego pośród 137 przetransportowanych tygrysów nie było ani jednego żyjącego tygrysiątka…We wtorek w nalocie policyjnym na dom oddalony o jakieś 50 kilometrów od klasztoru przechwycono jeszcze cztery znalezione na terenie ogrodzonym tygrysy (…) miejsce było używane przez Świątynię Tygrysów do trzymania żyjących tygrysów przed zabijaniem ich dla skór, mięsa i kości przeznaczanych na eksport zagraniczny albo na sprzedaż do restauracji serwujących wycieczkowiczom mięso tygrysie – poinformował w oświadczeniu porucznik policji Montri Pancharoen. Zatrzymano dwóch opiekunów, którzy przebywali w domu.

Pozwolenie na prowadzenie zoo dla spółki Tiger Temple Company  również stoi pod znakiem zapytania, ponieważ 4-hektarowy teren na planowane zoo, przylegający do obecnego kompleksu świątynnego, może być użytkowany tylko zgodnie z przeznaczeniem – w tym wypadku rolniczo lub jako obszar zalesiony – a nie w celu konstrukcyjnym czy dla powodów biznesowych.
Co więcej, świątynia sama prawdopodobnie złamała umowę użytkowania ziemi, kiedy kompleks powiększył się o tereny państwowego lasu – jak podaje Thai PBS i inne źródła. Działka, przyznana klasztorowi przez rządowe biuro reform ziem rolniczych, może być użytkowana tylko w celach religijnych.
Niedzielna kontrola przez biuro ds. ziem rolniczych wykazała, że kompleks świątynny rozciąga się 150 hektarów poza obszar otrzymany od państwa i mieści wielopiętrowe budynki przemysłowe o przeznaczeniu innym niż religijne. Skandal, który wybuchł w świątyni jest tylko czubkiem góry lodowej i oznaką szerszego marazmu w całej Azji Południowo-Wschodniej i Chinach – podkreśla Debbie Banks, znawczyni tygrysów pracująca dla Environmental Investigation Agency z siedzibą w Londynie.

(źródło: national-geographic). Cały tekst można przeczytać tutaj: http://news.nationalgeographic.com/2016/06/tiger-temple-thailand-animal-abuse/

Wybrane dla Ciebie
tajlandia

Tajlandia. Kilka powodów, dla których ją pokochasz

Gili Trawangan

Gili Trawangan. Targ nocny.