Tajlandia. Kilka powodów, dla których ją pokochasz


Jeśli z łakomstwem w oczach oglądacie foldery wysadzane pięknymi plażami i myślicie o Tajlandii na wakacje, ten post narobi jeszcze większego apetytu.


Pogoda. Napiszę o wilgotności. W ciągu całego roku średnia wilgotność powietrza w Tajlandii wynosi w przybliżeniu 65-80 %. Procenty te mają zbawienny wpływ na nasze drogi oddechowe, skórę, włosy. Minimum kosmetyków, zero balsamu do ciała, miękkie włosy – cudownie :). Przy takiej wilgotności nie straszne nam upały  i praktycznie temperatura przekraczająca 30 stopni jest nieodczuwalna. Fakt, wybierając się na wyprawę przez dżunglę, pokonując strome schody wiodące do upragnionej świątyni http://blogopodrozach.pl/wat-tham-seua-w-jaskini-tygrysa/ – 1237 schodów (!), należy liczyć się z tym, że po parunastu minutach wędrówki będziemy mokrzy jak przysłowiowe szczurki. Ale co tam 😉 Poza tym, Tajlandia to miejsce, do którego warto udać się o każdej porze roku.

Ludzie. Nie przez przypadek Tajlandia nazywana jest krajem uśmiechniętych ludzi. Uprzejmość, spokój i energia jaką ci ludzie emanują jest totalnie zaraźliwa. Kiedy na tzw. własną rękę przemierzamy Tajlandię mam okazję pozanać ich kulturę obyczaje, religię. Ujmuje beztroska i chęć z jaką pomagają sobie wzajemnie i turystom. Są gościnni, pomimo, że kraj to biedny. Oprócz bogatych resortów warto pomieszkać w domkach, zobaczyć jak żyją prawdziwi mieszkańcy Tajlandii.

Fajnie jest poprzyglądać się codzienności, zaczaić z obiektywem na bawiące się dzieci lub staruszka jadącego na rowerze.

Bezpieczeństwo. Skuter, samolot, autobus, tuk-tuk, na piechotę, łódka. Tak przemieszczaliśmy się, podróżując od wyspy do wyspy, od miasteczka do miasteczka. Nigdy nic złego nas nie spotkało ani w dzień ani w nocy. Jedyne czego się bałam to szalonych skuterków i tego, że nagle z ciągnącej się po obu stronach drogi dżungli, wyskoczy tygrys 😉

Jedzenie. Rozmaitość, smak i aromat kuchni tajskiej przewyższa wszystko. Subiektywne odczucie ale w końcu po to mam bloga :). Świeże i pyszne owoce morza, owoce i warzywa, aromatyczne przyprawy i jakaś taka magia samego spożywania posiłku to jak dla mnie Tajlandia. Co prawa ostrzegano nas abyśmy nie jedli w miejscach publicznych, na straganach itp ale wiecie co? W życiu nie jadłam czegoś tak smacznego. Kuchnia tajska gości się na straganach, w budkach i to tu można poznać jej tajniki, podpatrzeć sam proces przygotowania potrawy. Od samego zapachu człowiek robi się głodny. Stoliki są czyste, warunki sanitarne nie odbiegają od norm. No i oczywiście polecam restauracje. Kraby, homary, kurczaki, dania z curry. Pycha!

Religia i świątynie. Bogactwo tajskiej architektury to kształt, kolory, cały mistycyzm i oprawa obiektów. I o ile Big Budda to postać obowiązkowa do zobaczenia http://blogopodrozach.pl/swiatynia-lezacego-buddy-kolebka-tajskiego-masazu/, wszystkie inne jak Śmiejący się Budda http://blogopodrozach.pl/wat-plai-laem-usmiech-na-szczescie/ Wisznu, Sziwa, Budda Leżący całą swą wielkością, majestatem i pięknem wzbudzą Wasz zachwyt. Świątynie i tereny wokół nich są bardzo zadbane.  Czyste, pachnące kadzidłem i kwiatami. Nie można do nich wchodzić w butach, jest to przestrzegane. W ramach ciekawostki; w Tajlandii do wielu sklepów i restauracji wchodzi się boso. Turyści patrzą zdziwieni na ten zwyczaj ale jak to się mówi, co kraj to obyczaj i warto okazać szacunek do miejsca, w którym się przebywa. Tajowie są bardzo religijni. Jaśminowe wieńce, kwiaty i jedzenie w postaci owoców i ryżu na liściu bananowca to stały element krajobrazu i wnętrza tuk-tuków. “Ponad 90% tajlandczyków wyznaje odłam buddyzmu zwany Terawada. Terwada zakłada koncepcje bezustannych reinkarnacji w dążeniu do doskonałości, przedstawiając życie jako cykl cierpień, z którego jedynie istoty oświecone mają szanse sie wyrwać, osiągając upragniony stan nirvany. Oświecenie może dokonać się tylko w skutek zaakceptowania 4 Szlachetnych Prawd. Głoszą one iż przyczyną wszelkiego cierpienia są pragnienia, od których można się uwolnic podążając Drogą Środka. Jest to podążanie drogą wytyczoną poprzez tradycyjne cnoty takie jak szacunek, współczucie, umiarkowanie, pomoc bliźniemu, odrzucenie wszelkich doczesnych, nietrwalych dóbr”. Tajowie to o bogobojny i przesądny naród. Bogowie i wszelakiej maści duchy pomagają im w życiu codziennym, w rozwiązywaniu problemów, uczestniczą we wszystkich ważnych uroczystościach. Jakkolwiek, świątynie w Tajlandii to rzecz godna zobaczenia i za każdym razem zapierająca dech w piersiach.

Przyroda. Plaże, turkusowo-zielona woda, bujna i soczysta zieleń. Dżungla pełna różnorakiej roślinności, palm, drzew, spowita lianami. Dziko rosnące storczyki, podobno w samej Tajlandii jest ich 1300 gatunków! No i zwierzęta. Słonie, tygrysy, ptaszki, małpy to te, które praktycznie żyją z człowiekiem http://blogopodrozach.pl/jak-czlowiek-ze-sloniem/. Cudowne palmy uginające się pod ciężarem kokosów i bananów pomiędzy, którymi leniwie kołyszą się hamaki to raj do, którego chce się wracać.

Wybrane dla Ciebie
Kuchnia hiszpańska

Kuchnia hiszpańska. Salchichon i inne rarytasy.

Tygrys bengalski

Tiger Temple. Ciemne strony Krainy Uśmiechu.