Taita Hills. Ludzie i jaskinia czaszek.


Każdy dzień wygląda inaczej. Jedziemy przez Mwatate wkierunku Taita Hills. Niesamowite zderzenie z kenijską codziennością.


Droga do Taita Hills jest urokliwa. Biegnie nad urwiskami, wśród bujnej roślinności. Kiedy przejeżdżamy przez wioskę ludzie obserwują nas z zainteresowaniem. Mogę spokojnie zrobić kilka fotek.
Ludność Taita jest bardzo przyjazna, mówią językiem taita. Okolica jest bardzo malownicza. U stóp leśnych pagórków leżą pola uprawne, plantacje owoców, przypraw. Na polu pracują kobiety. W wiosce jest targ. Każdy handluje czym może. Jest gwarno i kolorowo. Mają dyskotekę, prowizoryczny hotel, sklepy i stragany. W pewnym momencie dostrzegam sklep z instrumentami. Na sprzedaż perkusja! Kontrasty tworzą wyblakłe reklamy coca-coli lub mentosa. Po miasteczku (jak i po całej Kenii) można przemieszczać się tuk-tukami lub matatu. Busy zwane matatu z uwagi na brak bezpieczeństwa nie są polecane turystom. Przeważnie przepełnione lokalną ludnością, bagażami a czasem i zwierzętami robią wrażenie. Wyróżniają się na drodze neonowymi barwami, brakiem ostrożności i dobiegającą ze środka afrykańską muzyką (świetną poniekąd;). Jakieś 1,5 km za wioską znajduje się jaskinia czaszek. Miejsce rytualne dla ludności Taita. Tutaj składają czaszki swoich przodków. Zdjęć niestety robić tam nie wolno a samo miejsce jest delikatnie mówiąc odpychające. Taita urzeka przyrodą i energią ludzi w niej mieszkających. Dzieciaki są niesamowite. Ciekawskie, otwarte. Wyciągają rączki w stronę obiektywu. Po raz pierwszy od przyjazdu tutaj czuję się swobodnie wśród tubylców. Kręcimy się trochę po targu, zaglądamy do prowizorycznych sklepików i jedziemy dalej, w stronę Taita Hills, zwanego afrykańskim sanktuarium przyrody.

Wybrane dla Ciebie
Tsavo West

Tsavo West. Spotkanie z gepardem i margarita ;)

Taita Hills

Taita Hills. Luksusowe Sanktuarium.

DO GÓRY