Pura Besakih. Tajemnica ostatniego stopnia.

Indonezja


W miejscowości Besakih, na zboczu wulkanu Agung, znajduje się matka wszystkich świątyń. Największa, najbardziej święta i najbardziej kontrowersyjna. Pura Besakih.


Pura Besakih powstała jako górska świątynia tarasowa w XIII w. Od tego czasu była rozbudowywana i obecnie składa się z 22 kompleksów, w sumie z ponad 200 budowli, połączonych schodami i tarasami.
W ciągu roku w świątyni obchodzi się około 70 świąt, opartych na tradycyjnym 210-dniowym kalendarzu balijskim. Kiedy decydujemy się na wyprawę do Pura Besakih jesteśmy świadkami właśnie jednego z nich. Ciekawe jest to, że większość świąt celebrowanych jest wtedy, kiedy księżyc znajduje się w pełni. Idąc w kierunku świątyni zaglądamy do kilku mniejszych, znajdujących sie przy głównej drodze. Tutaj również wszystko przygotowane jest na celebrację dzisiejszego dnia.

Pura Besakih

Położenie świątyni, choć budzi niepokój i lekkie przerażenie, w rezultacie utwierdza Balijczyków o świętości tego miejsca. Ostatni wybuch wulkanu oszczędził świątynię, lawa przeszła dosłownie parę metrów obok. Świątynia położona jest na wysokości 1000 metrów. Największą i najważniejszą świątynią jest Pura Agung Penataran (Wielka Świątynia Państwa), leżąca w centralnej części kompleksu, symbolizująca kosmiczną górę Meru oraz Padmasana (Lotosowy Tron). Pokonując schody dochodzimy do candi bentar (rozczepiona brama), a dalej na główny dziedziniec, gdzie znajduje się główne sanktuarium. Na jednym postumencie znajdują się trzy trony lotosu symbolizujące Brahmę, Wisznu i Śiwę. Założeniem filozoficznym tego miejsca jest przekonanie i wiara w balijskich bogów, znane jako Tri Hita Kirana, co oznacza, że życie na ziemi powinno być utrzymywane w równowadze i harmonii między człowiekiem a bogiem, człowiekiem a społeczeństwem oraz człowiekiem a naturą.

Indonezja

Indonezja

Z racji, że jest to największa i najbardziej popularna świątynia, przez cały rok gwarno jest od turystów. Jaki to łatwy zarobek przekonujemy się na samym początku, zaraz po wejściu. Obowiązkowo musimy mieć sarong (rodzaj kolorowej chusty, który męźczyźni i kobiet noszą przewiązaną w pasie). Sarongi można kupić lub wypożyczyć. Decydujemy się na to pierwsze bo taniej, przyda się na dalsze zwiedzanie i będzie pamiątka. Za wejście płacimy 15000 IDR/os, ale szybko dowiadujemy się, że bez przewodnika nie możemy iść dalej. Trochę się to kupy nie trzyma i równie szybko odkrywamy, że to zwykli naciągacze nie żadni przewodnicy. Sprytnie omijamy panów i wraz z tłumem świętujących tego dnia Balijczyków pniemy się po schodach na pierwszy taras. Jedno o czym należy pamiętać to, że do świątyń wchodzić nie wolno. Tylko wyznawcy hinduizmu mają taką możliwość i jest to przestrzegane. Dla turystów dostępna jest niewielka część całego kompleksu (głównie powierzchnie samych tarasów), strome podejście, duża wilgotność i upał wielu po prostu zniechęca. My koniecznie chcemy zobaczyć co jest na samej górze. Korzystając z zamieszania, jakie panuje z okazji święta, udaje nam się wmieszać w tłum miejscowych. Kiedy zostawiamy za sobą fałszywych przewodników, turystyczne ochłapy za wyłudzone pieniądze, wiemy, że uda nam się osiągnąć cel. Im wyżej, tym bardziej mgliście ale i pejzaże coraz piękniejsze. W pewnym momencie zdaję sobie sprawę, że jesteśmy sami, cały tłum i gwar został gdzieś na dole. Jest parno, ubranie klei się do ciała, kończy nam się woda ale ciekawość bierze górę, dosłownie:). I ta cisza. Powolutku pokonujemy następne podejścia, docieramy do następnych tarasów. Po drodze zachwycamy się widokami, nie ma kompletnie nikogo. To co uderza to coraz większy smród. Indonezyjczycy nie dbają o swoje świątynie. Odrabane, brudne, omszałe mury może i mają swój klimat ale do tych, które widzieliśmy w Tajlandii zdecydowanie im nie po drodze. Co znajduje się na końcu Pura Besakih? Oprócz cudnych widoków, wysypisko śmieci(!). Proporcjonalnie do ilości świąt, ton jedzenia i wszelakich przyozdobień rośnie również produkcja śmieci. Zastanawiam sie tylko, czy i komu chce się iść na sam szczyt aby te śmieci wyrzucić?. Osiągnęliśmy swój cel. Trochę śmierdzące zakończenie ale i tak było warto:)

Indonezja

Indonezja

Pura Besakih to zdecydowanie wyprawa całodniowa. Jednak, dla dobrze zorganizowanych, trudny wspinaczki po schodach, jako dodatek, zrekompensują położone niedaleko, tarasy ryżowe w Tegalalang. Jak to zrobić? O sposobie podróżowania po Indonezji na tzw. własną ręke, piszę tu: http://blogopodrozach.pl/taman-ujung-palac-na-skraju-wyspy/. Przeczytacie więcej o polach ryżowych.

 

Wybrane dla Ciebie
  • Ja widziałam wysypisko śmieci w okolicy Pura Goah Lawa, która jest przecież malutką świątynią w porównaniu do Pura Besakih. Mimo to stos śmieci, głównie tych kolorowych stroiczków i ozdób, był ogromny- wyobrażam sobie jak to musiało wyglądać w Pura Besakih. To prawda, że w Indonezji jest wiele pięknych miejsc a lokalesi w ogóle o nie nie dbają.

  • Rinjani Summit

    information very helpfull

  • Pingback: Indonezja. Najpiękniejsze widoki - BLOG O PODRÓŻACH()

Nadal chcesz selfie z tygrysem?

Tarasy ryżowe. Niecodzienna codzienność.