Phi Phi. Jaskinia Wikingów i zupa z ptasich gniazd


Lubię wracać do takich miejsc jak Phi Phi…z cyklu świat od kuchni – zupa na wagę złota!


Wyspy Phi Phi tworzą bajeczny archipelag, którego krajobraz to białe, piaszczyste plaże, lazurowe morze i porośnięte lasem tropikalnym skały wapienne. Tu czas płynie w rytm muzyki reggae i słońca. Co robić na Phi Phi? Przede wszystkim korzystać z cudownej plaży, krystalicznie czystej wody, pysznego jedzenia i oferowanych przez miejscowych krótkodystansowych wycieczek.
Tu naprawdę można odpocząć i choć spotkałam się z opiniami, że Phi Phi to miejsce gwarne, brudne i nabite turystami absolutnie się z tym nie zgodzę. Kiedy pojechać? Poza sezonem. Najlepiej od listopada do maja. Gwarancja spokoju, niższych cen i pogody bez kropli deszczu. Ko Phi Phi Don to największa z sześciu wysp. Stąd niedaleko na Monkey Beach, wąskiego odcinka plaży wśród tropikalnego lasu. Tu miłośnicy małpek mogą poobserwować je i nakarmić. Mogą też pozbyć się komórek, aparatów i jedzenia bo małpy są wścibskie i zwinne.

Ko Phi Phi Leh to śliczna Maya Bay. Miejsce należy do kategorii idealne. Pewnie dlatego Niebiańska Plaża z Leonardo Di Caprio była kręcona właśnie tu.

Phi Phi Leh kryje w sobie także zaskakujące skarby. Jaskinię Wikingów. Legenda tego miejsca jest taka, że wapienna jaskinia dała schronienie Wikingom, ratując ich przed wielkim monsunem. W jej wnętrzu podziwiać można naskalne rysynki przedstawiające Wikingów i ich statki. Miejsce na pierwszy rzut wygląda jak dom pustelnika lub melina i gdyby nie dobry PR pewnie mało kto by się nim zainteresował.

Dodatkowo w jaskini zamiast Wikingów mieszkają Salangany. To ptaki, których gniazda są cennym składnikiem zupy (!). Gniazda Salanganów dzieli się ze względu na ich walory kulinarne na gniazda czarne, które oprócz ptasiej śliny zawierają materiał roślinny (trawy, algi, mech) lub pióra, oraz gniazda białe zbudowane z samej śliny. Najcenniejsze są te ostatnie. Ponieważ ptaki gnieżdżą się w skałach wapiennych, ich gniazda zawierają mnóstwo makro i mikro elementów co czyni je dodatkowo cennymi. Największym importerem jest Hong Kong. Zupa z ptasich gniazd stała się luksusowym daniem spożywanym głównie przez mieszkańców krajów Dalekiego Wschodu. Miseczka zupy kosztuje nawet ponad 100 USD. Jedną z pierwszych opinii na temat zupy wygłosił J.F. Packard (z podróży do Chin, opublikowane w 1880).

“Fakt, że Chińczycy mają zupę z ptasich gniazd jest jednym z osiągnięć ich cywilizacji. Zupa z pewnością nie usprawiedliwia sławy, którą się cieszy. Wszyscy byliśmy zgodni – jest pozbawiona smaku”.

Moja opinia: Yan Wo (pod taką nazwą jest sprzedawana) ma ciekawą, kleikowatą konsystencję i bynajmniej nie jest bez smaku, chociaż raczej w mojej opinii bardziej przypomina zupę rybną.

Wybrane dla Ciebie
edithephotography.com

edithephotography.com

Małe Indie. W krainie złota i sari.