Leczon, rum i karaoke. Jak się bawią Filipińczycy?


Brakuje mi słońca. Choć wiosna bliżej już niż dalej, nadal pozostają wakacyjne widokówki. Dla mnie to wspomnienia i kontakty, które podtrzymuję. Gdzieś tam, na Filipinach, pewnego majowego popołudnia…


Kiedy jestem daleko od domu, na wakacjach, na które zawsze bardzo czekam nie potrafię długo usiedzieć w miejscu. Ekstrawertyczna natura, chęć zajrzenia dosłownie w każdą dziurę pchają mnie za bramy hotelu. I teraz dopiero zaczynam czuć, że podróżuję. Cebu to miejsce, gdzie liczba turystów jest stosunkowo mała, podobnie jak hoteli. Popularne bazy nurkowe, przyciągają głodnych podwodnej przygody z całego świata, ale oni na lądzie są zwyczajnie…niewidoczni. Urocze to miejsce poprzez swoją powtarzalność, rytuały dnia codziennego. W stosunku do tego jak żyję w Europie czas tu dosłownie zatrzymuje się. Po paru dnia rozpoznaję miejscowych i jestem rozpoznawana. Jadłam już jeżowce od przemiłej kobiety http://blogopodrozach.pl/jezowce-smak-morza-w-pigulce/, poznałam rybaków. Wieczorami, na plaży spotykam grupę młodych ludzi, którzy przyjaźnie zapraszają na pieczonego leczona i rum. Leczona pieczemy w ognisku. Jest pyszny, chrupiący, lekko przyczerniały. Mamy lepki, zawinięty w liście bananowca ryż, rum, który pijemy kolejką z plastykowego kubeczka.

Filipiny

Filipiny

Filipiny

Filipiny

Wypytują czy jadłam baluta http://blogopodrozach.pl/jak-jesc-baluta-smaki-filipin/. Ze smartfonów gra muzyka, disco. Po godzinie większość tańczy, ja zanurzam się w ciepłym oceanie, patrzę jak zachodzi słońce, zza pleców dobiega mnie śmiech i wołanie na kolejny kubek rumu ;). Tutaj każdy ma swój świat i nikomu nie przeszkadza, że towarzystwo jest międzynarodowe, że obok ciebie siedzi ktoś transseksualny.

Filipiny

Ludzie są otwarci, szczerzy i bardzo bezpośredni. Filipińczykom uśmiech nie schodzi z twarzy. Kiedy impreza na plaży się nudzi, idziemy pośpiewać karaoke. Dla nich karaoke to sposób spędzania czasu i wyrażania siebie. W centrum miasteczka, z każdej strony dobiega muzyka, śpiewy i śmiech. Turyści w porównaniu z lokalsami to prawdziwi sztywniacy. Kiedy ci wołają nas z knajpki, którą mijamy, nie możemy się zdecydować, patrzymy po sobie, badając swoje reakcje, w końcu przysiadamy się do pary, która natychmiast podaje nam szklankę rumu, butelkę piwa Red Horse i wielką księgę. Są w niej chyba wszystkie piosenki świata. Wybrany kawałek połyka stojąca naprzeciwko stolika maszyna. Wygląda jak robot z kolejnej części Star Wars. Mruga jakby chciała powiedzieć, możecie zaczynać i już można śpiewać. Zapominamy o tremie i przyłączamy się do zabawy. Polecam 🙂

karaoke na Filipinach

karaoke na Filipinach

Wybrane dla Ciebie
Park Narodowy Tsavo

Safari w Tsavo. Marzenia sie spełniają!

Singapore Botanic Garden. Zaczarowany świat Orchidei.