Lato w Walencji i ludzie


Była Denia, maleńka cicha i romantyczna. Walencja ciąg dalszy. Trochę inaczej bo nie o zabytkach ale o ludziach.


Lubię fotografować codzienne życie. Ludzie, ich emocje, niekoniecznie główne ulice. To moim zdaniem stanowi o rzeczywistym klimacie miasta. Walencja w stosunku do reszty Hiszpanii żyje swoim życiem.
Jako miasto jest pozytywnie leniwa, nastrojowa. Ale do tego trzeba dojrzeć, przyzwyczaić się. Dla ciągle pędzącego Polaka to, że obowiązki odkłada się tu na jutro (manana), ulubionym zwrotem jest spokojnie (tranquilo) a 30 minut spóźnienia jest normą, może na początku irytować. Plaża i plażowanie oprócz piłki nożnej to ulubione hobby. Tradycją jest plażowanie całymi rodzinami, zabierając ze sobą pół dobytku w postaci kocy, poduszek, sprzętu grającego, koszy piknikowych, sporej ilości jedzenia. Hiszpanie witają się całując w oba policzki, nie podają sobie dłoni. My robimy to odruchowo.

Kochają jeść i robią to zawsze na mieście. Śniadanie, lunch i kolacja to okazja do spotkania przyjaciół, rodziny oraz załatwiania interesów. Wyznacznikiem miejsc, gdzie można smacznie zjeść jest tona śmieci, której nikt nie sprząta do zakończenia dnia, a właściwie nocy bo Walencjanie wychodzą na kolację około 20-21. Potem pora na drinka i tańce do białego rana. Już wiem po co jest sjesta;).

 

 

 

Wybrane dla Ciebie
Jaśmin

Jaśmin. Podarunek dla Bogów

Prince Palace Hotel

Czy mówić smacznego? Kilka żelaznych zasad