Gili Trawangan. Żółwie przedszkole.


Zarówno na Gili Trawangan jak i Gili Meno możecie przyjrzeć się fajnej inicjatywie, mającej na celu ratowanie populacji żółwi. My zaglądamy do przedszkola na Gili Trawangan.


Gili Trawangan. Żówie morskie jak wiadomo są pod ochroną. Banał a jednak ich środowisko w wielu krajach pozostaje pod wpływem szkodliwych poczynań większych od siebie drapieżników i ludzi. Niewiele maluchów ma szansę rozwinąć się w skorupce i dotrzeć do wody. Żółwie rozmnażają się co 1 do 5 lat, ze średnią raz na dwa lata. Samica składa od 50-150 jaj, zakopuje je w piasku, po czym po około dwóch miesiącach, nocą, wykluwają się młode, jeśli oczywiście wcześniej nie padną ofiarą zwierząt lub człowieka. Gatunek występujący w okolicach wysp Gili to morski żółw zielony, Karetta (lok.Caretta-Caretta). Potrafi dożyć 80-90 lat. Swoją drogą będąc na Dominikanie miałam okazję pić likier o nazwie Mamajuana. Zobaczcie z czego jest robiony: http://blogopodrozach.pl/mamajuana-penis-morskiego-zolwia-i-rum/. Jajecznica z żółwich jaj jest ponoć przepyszna, podobnie jak żółwie mięso. Na Gili snurkowanie, nurkowanie wśród żółwi jest jedną z atrakcji. Wokół trzech malutkich wysepek szacunkowo znajduje się dwadzieścia kilka miejsc dobrych do nurkowania. I faktycznie przy odrobinie szczęścia żółwie można zobaczyć, gorzej z rafami. Martwe, białe i połamane ocean wyrzuca na brzeg, pod wodą nie wygląda to lepiej. Cóż, wszystko ingerencja człowieka. Ale wracając do żółwi. Projekt  – żółwiom na ratunek – to kilka, niewielkich basenów, w których małe żółwiki dorastaja aby bezpiecznie móc wrócić do swojego naturalnego środowiska. Jaja żółwic są zbierane, po czym, małe, po wykluciu umieszczane w basenikach aż do ukończenia ósmego miesiąca życia. To wiek, kiedy mogą zacząć radzić sobie same. Małe żółwiki karmione są co dwie godziny, od wschodu do zachodu słońca. Jedzą rośliny i ryby. Wypuszczenie na wolność podrośniętych żówi jest na Gili zawsze wielkim i uroczystym wydarzeniem. Skupia wokół siebie lokalnych i turystów, jest powodem do zabawy. Warto wspomóc inicjatywę groszem lub choćby rybami.

Jako, że Gili Trawangan wciągnęła nas bez reszty, postanowiliśmy na własną rękę poszukać żółwi i żółwich gniazd. Na obchód wyspy wybieramy się nocą, z nadzieją na spotkanie przedstawicieli gatunku karetta. Mój zaradny mąż, zaopatrzony w latarkę, scyzoryk, smartfona z nawigacją i pełną zaangażowania postawę, nieustraszony torował mi drogę, przeganiając potężne konary drzew. Fajna jest wyspa nocą. Kiedy wszyscy już śpią można posłuchać jej prawdziwych odgłosów, podejrzeć mieszkańców, którzy dopiero teraz zdają się być sobą. Z niektórych hoteli pomimo późnej pory dobiega muzyka, strażnicy w swoich budkach oglądają tv lub drzemią. Siadamy na plaży, słucham jak ocean rozbija się o pobliskie skały, jak coś szemrze w krzakach. Staramy się być cichutko, wciąż mając nadzieję na spotkanie z żółwiami….W pewnym momencie na pisaku dostrzegam tysiące małych, niebieskich kropek. Wygląda to tak jakby niebo spadło na ziemię i pogubiło wszystkie swoje gwiazdy. Niesamowicie piękny efekt niebieskiego blasku, zwany bioluminescencją. To plankton. Maleńkie organizmy, które reagują na tlen dostarczany przez wodę za pomocą substancji zwanej lucyferaza (pochodna chlorofilu). To zespół pigmentów zdalnych do emitowania światła. Występuje też u robaczków świętojańskich (świetlików:). Błysk trwa 30 milisekund. Podobno aż 90% z organizmów zamieszkujących głębiny morskie potrafi emitować światło! Głównie służy ono do oświetlania pola widzenia, odstraszania przeciwników lub zwabienia zdobyczy…robaczkom natomiast w celach godowych.

Ciekawostka o robaczkach: Kto choć raz trzymał w dłoniach świetlika, wie, że stworzenie jest zimne. Bioluminescencja jest bowiem transformacją energii chemicznej w świetlną – pewnego rodzaju stratą dla organizmu żywego. Świetliki potrafią zmieniać barwę światła i intensywność świecenia, która regulowana jest u nich przez układ nerwowy. Każdy gatunek ma swój własny kod sygnalizacyjny, wyrażający się czasem trwania rozbłysków i przerw między nimi. Dzięki temu, sygnały samicy danego gatunku nie wywołują zazwyczaj żadnej reakcji u samców innych gatunków… zazwyczaj, bo nielotne samice amerykańskich świetlików z rodzaju Photuris są drapieżne. Celowo naśladują błyski osobników spokrewnionych gatunków, a przywabione w ten sposób samce padają ich ofiarą. Żyjąca głównie w tropikach rodzina świetlikowatych (Lampyridae) reprezentowana jest przez ponad 2000 gatunków, w Polsce występują jednak tylko trzy: Lampyris noctiluca, Phausis splendidula oraz Phosphaenus hemipterus. U niektórych gatunków (zwłaszcza tropikalnych) zdolnością świecenia obdarzone są także samce, larwy, a nawet… jaja (źródło: internet)

Wybrane dla Ciebie
Crystal Bay

Crystal Bay i Lembongan. Indonezja mniej znana.

Tsavo West

Tsavo West. Spotkanie z gepardem i margarita ;)