Gili Trawangan. Prolog.


Na Gili Trawangan dostajemy się tzw. speedboat’em. Lokalny, indonezyjski przewoźnik Indra Jaya. Łódka jest ciasna, przeciążona ludźmi, bagażami. Przypominają mi się polskie busy, czarny humor.


Siadamy z tyłu, co ma i plusy i minusy, bo mniej buja ale spaliny nie pozwalają oddychać. Kiedy dostrzegam mężczyznę z papierosem, przestaje mi być do śmiechu. Boję się pływać takimi ciasnymi, mało bezpiecznymi wynalazkami. W tym przypadku nie mamy jednak wyboru bo na wyspy Gili dostać się można z Bali tylko w taki sposób. Pocieszam się myślą, że na miejscu czeka nas rajska plaża, palmy i prawdziwie nieskażony klimat.
Na Glili Trawangan nie ma samochodów. Jako jedna z trzech, oprócz Meno i Air dysponuje środkiem transportu w postaci bryczek (cidomos), w które zaprzęga się niewielkich rozmiarów koniki. Kucyki te są bardzo wytrzymałe. Już na miejscu dowiaduję się, że trawa dla nich sprowadzana jest z położonej naprzeciw Gili Trawangan wyspy, Lombok. Faktycznie, na Gili, oprócz suchych konarów i paru suszoodpornych krzewów nie rośnie nic. Zresztą krzewy te notorycznie obgryzają kozy. Lombok jest soczyście zielony. Jego niezaprzeczalnym cudem jest wulkan Rinjani, na tle którego co wieczór z naszej wyspy możemy podziwiać niesamowity zachód słońca http://blogopodrozach.pl/wulkan-rinjani-tam-gdzie-slonce-mowi-dobranoc/. Taka darmowa reklama dla Gili Trawangan. Ale wracając do Indra Jaya. Nie polecam. Podzielam opinie ludzi na tripadvisor. Dla nas ten rejs również był koszmarem. Ani bezpieczeństwo ani jakość usług nie jest mocną stroną firmy.

Kiedy bardzo wyczerpani przypłynęliśmy na Gili, nasze bagaże zostały dosłownie wyrzucone na brzeg. Usiadłam na piasku. Było mi niedobrze, patrzyłam na wzburzony ocean i zastanawiałam się nad tym, jak można tak wielu ludzi narażać na takie warunki. Na otwartej przestrzeni fale były naprawdę duże, gdzieś w oddali widziałam zbliżające się do brzegu indra jaye, ci, którzy dotarli wychodzili na ląd chwiejnym krokiem, wystraszeni i bladzi z powodu mdłości. 1,5 h drogi, cena 400 000 IDR / os. Dla mnie chyba najgorsza podróż drogą morską. Potem zaczynała się inwazja miejscowych, proponujących noclegi, transport i pamiątki. Biedne konie. Podczas pobytu tutaj napatrzyłam się na bezmózgowie, prymitywizm i brak podejścia do zwierząt. Bite, przeciążane, poniewierane kucyki kilkanaście razy dziennie przemierzają wyspę od krańca do krańca, od rana do rana. Przejazd to wydatek kilku euro w jedną stronę. Gili Trawangan ma powierzchnię kilku kilometrów kwadratowych, jest najdroższą z trzech.

Warunki noclegowe na Gili to również skrajności. Wyspa jest podzielona na dwie części. Dla zwykłych śmiertelników i dla niezwykłych. Różni się wszystkim. Od standardu hoteli, poprzez jedzenie, restauracje aż po zagospodarowanie przestrzeni (w szczegółach będę o tym pisać w dalszych postach). Kiedy docieramy do zabukowanego wcześniej hotelu wita nas upalony, młody chłopak w samych bokserkach. Wskazuje budynek przypominający duży ul , którego to okna wychodzą na mniejszy ul i bełkotem prosi o dokumenty i pieniądze. Na reakcję mojego męża, jego równie upalnony kolega cedzi przez zęby, że oni są u siebie! Tylko gdyby nie turyści dalej siedzieliby w buszu w palmowych liściach na tyłkach i to wszystko w temacie. Po krótkiej wymianie zdań dziękujemy panom za gościnę i ruszamy przed siebie. Znajdujemy sobie fajne lokum, przy samiutkiej plaży z ładnym ogrodem i basenem. Parę dni później przed drzwiami mąż dopada taaaakiego skorpiona. Naprawdę był duży. Taka jest Indonezja.

Życie na Gili toczy się od imprezy do imprezy. Czas spędzamy na spacerach, kolacyjkach, plażowaniu i nurkowaniu. Pomimo, że hotel gwarantuje nam wyżywienie, chodzimy do Włocha. Lubię te nasze poranki, leniwe, kawowe, słoneczne, na wygodnych chillout’owych sofach. Wieczory są pastelowe, codziennie chodzimy na spektakl pt. zachód słońca i codziennie jestem tak samo zachwycona. W restauracjach podawane są owoce morza, eksponowane w chłodzonych gablotach przed wejściem ryby, zachęcają do spróbowania. Zimne, białe wino i delikatnie sącząca się myzyka tworzą naprawdę fajny klimat.

Gili Trawangan

Po tej (bogatszej) stronie wyspy plaża jest czysta, szeroka. Wygodne, hotelowe leżaki, parasole w biało-niebieskim kolorze pięknie kontrastują z turkusowym oceanem, zielonymi palmami, białym, drobnym piaskiem. Mogę czytać, pisać i leniuchować. Jeszcze dużo czasu. Muszę się przekonać jak żyje się po drugiej strony wyspy, zobaczyć żółwie, dowiedzieć się kim/czym są te malutkie świecące zwierzątka, które co noc ocean wyrzuca na brzeg…koniecznie.

 

Wybrane dla Ciebie
wat tham seua

Wat Tham Sua. W Jaskini Tygrysa

Crystal Bay

Crystal Bay i Lembongan. Indonezja mniej znana.