Floridita. Zapach historii i rumu

El Floridita

“Jest to jasny znak w nocy, drzwi, które otwierają się płynnie…A bar, imponujący i spokojny…” Chodźcie ze mną do Floridita.

Hawana. Na rogu Obispo i Monserrate Street znajduje się miejsce, którego burzliwe dzieje początek swój mają daleko wstecz, bo w roku 1914. Pina de Plata  – bo od tego wszystko się zaczęło, mieściła się na parterze domu w dzielnicy starej Hawany. Prawie sto lat później, za sprawą dużej migracji amerykańskich turystów, ówczesny właściciel zmienia nazwę na El Floryda, co z czasem przekształca się na pieszczotliwe El Floridita i tak już zostaje. Miejsce na czas obecny kultowe, przyciąga turystów z całego świata. Jest faktycznie coś magicznego w tej knajpie. Nie wiem, czy świadomość jak bardzo jest ona stara, jak bardzo w powietrzu unosi się zapach dawnej bohemy, jak dużo w jej murach zostało słów i zdarzeń wykreowanych przez nie byle jakich gości. W każdym razie miękkość koloru złota i purpury, wypucowany na połysk ciemny, drewniany bar, przyjemny gwar, kubańska muzyka i ten zapach, tworzą klimat wart każdej chwili i złotówki. To, że bywalcem Floridity był sławny Ernest Hemingway, nie jest niczym nowym. Dobrze zbudowany, przystojny, szarmancki lew salonowy o rozbuchanym libido stał się legendą nie tylko Floridity ale wielu miejsc, w których bywał. Historia jego romansów, czterech małżeństw, temperamentu awanturnika, żyjącego we własnym, głównie literackim i alkoholowym świecie ale i wielkiego uwielbienia dla kobiet, stała się materiałem na niejedną książkę, o chociażby “Hotel Ritz. Życie, śmierć i zdrada w Paryżu” (Tilar J. Mazzeo) czy “Wszystkie żony Hemingwaya. Niezwykła opowieść” (Naomi Wood).

Floridita

Jednak Floridita to nie tylko ludzie ale to co powoduje, że ludzie ci chcieli tam przychodzić czyli barman i drinki. W 1914 roku, kataloński barman Constantino Ribalaigua Vert oferuje swoje usługi a cztery lata później staje się właścicielem Floridity. Drinki, które sporządza opierają się głównie na rumie zmieszanym z grejpfrutem, pomarańczą i sokiem ananasowym. Tak powstaje między innymi legendarne Daiquiri, ulubiony drink Hemingway’a, który to do dziś zamawia każdy odwiedzający Floriditę turysta. Swoją drogą dziwne to uczucie, kiedy w jednej knajpie absolutnie każdy pije tego samego drinka. Tradycja podtrzymywana przez kubańskich “cantineros”. Oprócz drinków Floridita oferuje bogate menu, którego specjalnością są owoce morza, ale tego mało kto próbuje, szkoda bo pycha 🙂

Floridita

Kiedy Hemingway przybył na Kubę w 1932 roku nikt nie przypuszczał, że to właśnie Floridita, ze względu na bliskość hotelu (Ambos Mundos Hotel), w którym się zatrzymał stanie się miejscem gdzie będzie kończył pisać “Komu bije dzwon”, że Antonio Meilan przygotuje dla niego drinka, który na zawsze pozostanie drinkiem Papy Hemingway’a. “To dobrze, ale wolę go bez cukru i podwójnym rum” – jedno zdanie, które wypowiedział sprawiło, że Daiquiri zyskało swoją wersję i Double Papa lub Papa Hemingway przynosi do dziś zyski dla Floridity.

Floridita

Ale to zaledwie kawałek historii. Bo Daiquiri kryje więcej tajemnicy niż Wam się wydaje – http://blogopodrozach.pl/daiquiri-hemingway-za-tym-nie-stoi/ Dziś chodźcie na chwilę do środka…do Floridita…

Ps. Cytaty oczywiście z Hemingway’a

Wybrane dla Ciebie

Daiquiri. Hemingway za tym nie stoi

Vinales. Ciepły biszkopt i prawdziwe awokado