Dzieci z Filipin. Wieczór z życia gangu poławiaczy shrimps’ów

Dzieci z Filipin. Wieczór z życia gangu poławiaczy shrimps’ów

Dzieci na Filipinach


Kiedy na Filipinach zachodzi słońce a ocean oddala się od brzegu, dzieją się rzeczy dziwne i tajemnicze.


Podczas kilku pierwszych wieczorów, zachwycona tutejszą przyrodą, obserwowałam ten niezwykły rytuał. Mieszkańcy wyspy, ci mali i duzi wyruszają na poszukiwanie skarbów. Wyposażeni w kosze, pojemniki, butelki rękoma przeczesują odsłonięte rafy. Skarby. Pojawiają się krewetki, ślimaki, małże, algi. Jedzenie. Łaskawa natura każdej nocy może zaspokoić potrzeby ludzi.  Zabawa małych Filipińczyków w poszukiwaczy skarbów to po prostu pomoc w zbieraniu żywności dla całej rodziny. Dziś zabawa, jutro i kolejnego dnia droga po dorosłość i źródło utrzymania.

Dzieci na Filipinach to temat często pojawiający się na blogach. Najczęściej ujmuje tematykę w kategoriach ubóstwa i koszmarnych warunków życia filipińskich rodzin. To fakt, Filipiny są biednym krajem. Podczas moich podróży staram się zbliżyć do ludzi, wejść w środowisko, w którym żyją, porozmawiać, spędzić trochę czasu, wysłuchać tego, co mają do powiedzenia. Paradoksalnie najmniej mówią o swojej niedoli, biedzie. Filipińczycy to uśmiechnięci, szczerzy i lubiący się bawić ludzie. Kiedy zostawiam za sobą betonowy świat resortów i wycieczek skrojonych na miarę otwierają się inne drzwi. Wnętrza domów, w których mieszkają, wspólnie zjedzona kolacja, karaoke zapijane lokalnym rumem z plastikowych kubków, zabawy z wszędobylskimi psami. Ten moment, kiedy ludzie uśmiechają się na twój widok, zaczynają traktować jak tubylca, zapraszają na kolejną imprezę. Wtedy przed obiektywem zaczynają dziać się czary. Zaczynają się prawdziwe Filipiny.

Kolejny wieczór, zachodzi słońce, ocean oddala się oo brzegu, ci sami ludzie biorą do ręki koszyki, butelki, podwijają nogawki cienkich spodni, wyruszają na poszukiwania. Zdejmuję buty, biorę aparat, wiaderko. Brodząc po łydki w ciepłym oceanie czuję jak łaskoczą mnie glony, czasem zapadam się w błotnisty piasek. Nawet nie wiem, kiedy okazuje się, że jestem naprawdę daleko od brzegu i chcąc nie chcąc stałam się członkiem takiej oto załogi 🙂 Musicie przyznać, że ekipa zacna. Wychodzą co wieczór jako poławiacze shrimps’ów i budząc postrach w całej okolicy, zgarniają cały towar w postaci tego co oferuje ocean 😉

dzieci na Filipinach

dzieci na Filipinach

Dzieci na Filipinach

Dzieci na Filipinach

Pełny reportaż możecie zobaczyć tutaj: http://edithephotography.com/portfolio/the-kids-from-the-philippines/

Wybrane dla Ciebie

Małe Indie. W krainie złota i sari.

Whatever tortures you – Mamajuana takes care of it !